Boże Ciało (2019) | recenzja

Image result for boże ciało film

O problemach, z jakimi zmaga się nie tylko polski kościół, ale i społeczeństwo samo w sobie, zostało powiedziane w ostatnich latach niemało. Wciąż niewystarczająco, ale sporo. "Boże Ciało", najnowszy film w reżyserii Jana Komasy, również nie stroni od pokazania smutnego, często depresyjnego wręcz oblicza otaczającej nas rzeczywistości. Tym, co jednak wyróżnia je z tłumu jest fakt, iż koniec końców dowodzi, że warto wierzyć w dobro i walczyć o to, aby wyciągnąć je na przysłowiową powierzchnię.

Małe kłamstewko, które przenosi głównego bohatera z poprawczaka za ołtarz, pociąga za sobą całą lawinę wydarzeń, przy pomocy których twórcy diagnozują najczęstsze i zarazem najbardziej skomplikowane ludzkie emocje. Scenariusz pióra 27-letniego Mateusza Pacewicza bierze na warsztat przede wszystkim problem stygmatyzacji drugiego człowieka. Podejmując tak delikatny temat, łatwo wpaść w pułapkę i spłycić całość do trywialnego wytykania palcami. Szczęśliwie, Komasa i Pacewicz w szalenie zgrabny sposób unikają jednak zarówno oskarżania jak i wychwalania, czyniąc tym samym "Boże Ciało" dziełem inteligentnie wyważonym. Pewne rozwiązania fabularne można co prawda określić mianem naciąganych, jednak nie mają one większego wpływu na odbiór całości pod kątem emocjonalnym. Twórcy zasługują na pochwałę również ze względu na naturalne dialogi, autentyczne kostiumy oraz piękne oświetlenie. Niezależnie od tego, na jak odległym planie występują, wszyscy aktorzy dają prawdziwy popis. Brylujący w roli głównej Bartosz Bielenia doskonale przenosi na ekran nieokiełzaną dzikość Daniela, która w połączeniu z jego szczerą chęcią czynienia dobra daje nam niebanalnego bohatera, którego śledzi się z zaangażowaniem. Bielenia świetnie odnajduje się również w scenach komediowych, będących naturalnym następstwem wcielonego w życie "przekrętu".
"Boże Ciało" to przystępny, mądry oraz ważny film i kolejny dowód na to, że polskie kino naprawdę ma się dobrze.

⭐ 8/10 ⭐

Komentarze